Gdy urodziło się moje pierwsze dziecko, mocno pragnęłam karmić je piersią. Niestety, nie było to łatwe. Z jednej strony podjęłam walkę, a z drugiej słyszałam, że brak mleka to moja wina. Musiałam się zmierzyć z wyzwaniami macierzyństwa, będąc mamą bez doświadczenia, z burzą hormonalną (bo po porodzie), absolutnie niewyspaną i zestresowaną. Zamiast oczekiwanego wsparcia, dostałam kolejny cios. Tym artykułem chcę przestrzec przed fanatyzmem w karmieniu piersią. Jeśli nie jesteś matką, która rocznie produkuje setki litrów mleka, to nie znaczy, że nie jesteś doskonałą matką dla swojego dziecka!
Które mleko lepsze?
To, którym akurat karmisz dziecko i z tego tytułu nie ma problemów brzuszkowych. I tyle na ten temat. Nie zamierzam pisać o super właściwościach mleka matki ani o składzie mleka modyfikowanego. Już mnóstwo ludzi o tym napisało. Chyba jednak większość, jak nie wszyscy zapomnieli dodać, że bardzo ważne jest podawanie mleka z miłością, a nie z przejęciem, smutkiem i wyrzutami sumienia. Bo w końcu to uczucia, jakie towarzyszą temu chwilowemu rytuałowi, sprawiają, że to jest najlepsze mleko na świecie. O to właśnie chodzi w karmieniu dziecka. Wszystko z miłością.
A jeśli chcesz powalczyć o swoje mleko...
Rozwinię temat, bo może jesteś ciekawa zakończenia historii, którą rozpoczęłam ten artykuł. Pijąc około 3 litrów wody dziennie i dodatkowo trzy razy dziennie kawę zbożową z łyżeczką słodu jęczmiennego zakupionego w internecie (ze sklepu z artykułami browarskimi), miałam nadzieję zwiększyć ilość mleka dla mojego dziecka. Niestety, sięgnęłam również po herbatki ziołowe z koprem włoskim, myśląc, że pomogą w produkcji mleka. To nie był dobry pomysł, ponieważ herbatki z koprem włoskim nie są zalecane ze względu na potencjalne szkody dla niemowląt.
Po kilku dniach zastosowania tej herbatki, zauważyłam, że moje dziecko miało trudności z wypróżnianiem się. Wtedy zaczęłam zgłębiać temat i natrafiłam na ostrzeżenia dotyczące szkodliwości kopru włoskiego dla niemowląt. Wprowadziło mnie to w pewne zakłopotanie, gdyż informacje były sprzeczne.
Mimo wielu trudności, używania dwóch laktatorów i innych prób zwiększenia ilości mleka, sytuacja uległa poprawie, gdy moje dziecko zaczęło jeść stałe posiłki. Wtedy też odzyskałam radość z karmienia, przestając pić kawę zbożową i korzystać z laktatorów. Dziecko stopniowo zaczęło preferować inne jedzenie, a mleko nie było już dla niego głównym źródłem pokarmu. Ta podróż karmienia była pełna wyzwań, ale nauczyła mnie, że każde dziecko jest inne, a droga do satysfakcjonującego karmienia może być różna dla każdej mamy i malucha.
A jeśli decydujesz się na mleko modyfikowane, to...
Nie czuj się winna. To nie jest tak, że mleko modyfikowane jest pozbawione wartości. Wręcz przeciwnie. Dramatyczne byłoby, gdybyś nie mogła karmić i nie miała alternatywy. Życzę Ci dużo siły, radości z bycia mamą i przypominam, że wszystko, co robisz dla swojego dziecka… rób z miłością. Wtedy wszelkie „dobre rady”, badania naukowe i filozoficzne dyrdymały zamieniają się w drobny mak. Niezależnie od tego, jakim mlekiem karmisz, Twoje dziecko będzie rosło i rozwijało się. A tak na marginesie, patrząc z perspektywy doświadczonej matki, ważniejsze niż wybór mleka są nawyki żywieniowe, jakie wprowadzisz dla dziecka. Ale o tym napiszę w innym artykule.

